Tytuł: Oksa Pollock Ostatnia nadzieja
Tytuł oryginału: Oksa Pollock L’Inespérée
Autor: Anne Plichota, Cenderine Wolf
Wydawnictwo: Czarna Owca
Gatunek: Fantasy
OD WYDAWCY:
Strzeżcie się! Pollockmania dopiero się zaczyna...
Uwaga, to książka magiczna! Każdy, kto poznał Oksę, już się bez niej, ani wspaniałej rodziny Pollocków i niezwykłych stworzeń nie obejdzie! Strzeżcie się! Nadchodzi Pollockmania...
Oksa Pollock zawsze myślała, że jest zwykłą nastolatką, aż do pewnego wieczoru, gdy wszystko się zmieniło, a jej życie zostało wywrócone do góry nogami...
Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego w nowym gimnazjum dziewczynka odkrywa, że potrafi przesuwać przedmioty siłą własnej woli i strzelać kulami ognia. Ona, która zawsze pragnęła być wojownikiem ninja ma ponadnaturalne zdolności! Ale to nie koniec. Na jej brzuchu pojawia się tajemnicze znamię...
Zagubiona i przestraszona Oksa zwierza się babci, która wyjawia jej sekret pochodzenia rodziny Pollocków. Okazuje się, że przybyli oni z niezwykłej krainy Edefii, niewidzialnego świata ukrytego gdzieś na Ziemi. Zostali stamtąd wypędzeni w następstwie spisku zorganizowanego przez jednego z Wiarołomców. Dziewczynka jest ich jedyną nadzieją na powrót do domu.
Od tej chwili życie Oksy zmienia się już na zawsze. Mimo pomocy najlepszego przyjaciela, Gusa, z trudem będzie godzić życie zwykłej gimnazjalistki ze swym niezwykłym przeznaczeniem.
Jeszcze przed oficjalnym wydaniem książka zyskała grono wiernych fanów. Dzięki nim ta wyjątkowa seria odniosła niesłychany sukces – prawa autorskie do książek o Oksie sprzedano już do 23 krajów.
Dawno nie czytałam książek o magii. Ostatnimi pozycjami o tej tematyce był „Harry Potter” i „Opowieści z Narnii”. Aaa! I jeszcze „Czarodzieje mogą wszystko” (będzie recenzja). Ochoczo sięgnęłam po tę książkę, mając nadzieję, że przeniosę się w kolejny fantastyczny i ciekawy świat.
Niestety zawiodłam się. „Oksa Pollock” jest książką bardzo naiwną i dziecięcą. Podczas czytania miałam wrażenie, że wątki magiczne są wprowadzane na siłę. Wydarzeniom i postaciom brak logiki. Rozmowy, które tytułowa Oksa prowadziła z rodzicami, były sztuczne. Nie spotkałam jeszcze żadnego dziecka, które w taki sposób odzywałoby się do rodziców. Nie mam pojęcia, skąd autorki wzięły pomysły na te rozmowy. W książce pełno jest zdrobnień, które jeszcze bardziej podkreślają dziecinność.
„…jeżyły jej się włoski na rękach…” str. 293
Po przeczytaniu tego zdania, aż zdziwiłam się, że nie ma tam słowa „rączki”. Bardzo nie podobał mi się wątek przyjaźnie. Autorki pokazały przyjaźń po trosze egoistyczną. Najlepszy przyjaciel bohaterki – Gus ciągle spychany jest na tor boczny. Jego problemy nie są aż tak istotne dla Oksy. Wprawdzie pojawia się scena, gdzie dziewczyna pociesza Gusa, ale robi to tak sztucznie i nieumiejętnie, że poczułam się źle. Chociaż to nie mnie pocieszano. Za każdym razem, gdy w książce na pierwszy plan wysuwa się postać chłopca, jest to „tłamszone” przez Oksę i to ona znowu błyszczy. Mam wrażenie, jakby w tej książce nie było miejsca dla innych bohaterów i ich historii.
Jedyne co mi się spodobało to świat, z którego pochodzą „główni” bohaterowie. Opisy były całkiem ciekawe. Ale znowu autorki nie popisały się zdolnościami i nie wydobyły z tego pomysłu tego, co było tam najcenniejsze.
Książka może jest dobra dla dzieci w podstawówce, chociaż ja bym jej nie poleciła, bo nie widzę w niej żadnej historii ani wartości. Nie polecam jej dorosłym.
Nie jestem może dorosła, ale myślałam, że zapowiada się coś lepszego. :)
OdpowiedzUsuńNie przesadzam, wrecz przeciwnie XD
OdpowiedzUsuńJa mieszkam nad morzem. Ale w Polsce mieszkalam w górach, wiec nad polskim morzem tylko jeden raz bylam :)
OdpowiedzUsuńNie czytałam i jak widać nic nie straciłam więc nie sięgnę po nią :)
OdpowiedzUsuń