- Autor: Pronzini Bill (właśc. Pronzini William John)
- Tytuł oryginalny: Wasteland of strangers
- Język oryginalny: angielski
- Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
- Wydawnictwo: C&T
Czemu zdecydowałam się na przeczytanie tej książki?
W sumie sama nie wiem. Okładka nie zrobiła na mnie wrażenia.
Mało intrygująca, za to doskonale odzwierciedlająca tytuł książki.
Niezaprzeczalnie poczułam się jak na pustkowiu, zupełnym odludziu. Może wydawca
chciał, żeby czytelnik poczuł odpowiednią atmosferę.
To może opis wydawcy?
„Dlaczego nikt nie widzi w nim tego co ja dobrego człowieka, a nie złego? zastanawia się jedna z mieszkanek Pomo zapadłej dziury w Północnej Karolinie gdzie taki przybysz jak John Faith to znak samych tylko kłopotów. Kim jest? Po co się tu zjawił, po sezonie? Jedynie samotna miejscowa piękność nie widzi w tym problemu a nawet swoją szansę... Co z tego, skoro wkrótce zostaje zamordowana, a głównego podejrzanego nie trzeba zbyt daleko szukać. Pozornie, bo John Faith jest szybki jak zawsze, gdy musi uciekać przed niedobrymi ludźmi...”
Przyznam szczerze, że to też nie było powodem. Opis za wiele
ujawnia i czytelnik już wie wokół czego(kogo) będzie toczyła się akcja całej
książki.
Teraz z perspektywy czasu, wydaje mi się, że sięgnęłam po
książkę Billa Pronziniego za sprawą dwóch rzeczy. Po pierwsze wydawca określił
ją mianem „bezapelacyjnego kryminału roku”. Będąc fanką kryminałów, nie mogłam
przejść obok tego obojętnie. Po drugie autor został nagrodzony za ten utwór
prestiżową The Edgar Allan Poe Award.
Nazwisko autora nic mi nie mówi, chociaż podobno napisał
całą serię książek o Detektywie Bezimiennym. Czytał ktoś z Was?
Akcja „Pustkowia Obcych rozgrywa się w sennym miasteczku
Pomo, gdzie obok białych ludzi mieszkają rdzenni Amerykanie, czyli potocznie
mówiąc Indianie. Autor doskonale pokazał jak naprawdę wyglądają relacje między
„białymi” i „czerwonymi”. Pronzini nie
boi się poruszać ciężkich tematów, jak przykładowo przemoc w rodzinie, brak
tolerancji, rozwiązłość seksualna, alkoholizm. I za to należy mu się duży plus.
„-Chyba mi nie powiesz, że ci się spodobał.
- Prawdę mówiąc, tak.
- Na litość boską, Storm.
- Brzydota bywa niezwykle pociągająca. To znaczy, ten szczególny rodzaj brzydoty.” (‘Pustkowie Obcych’, str.17)
„Dobrzy ludzie z AA mówią, że jeśli nie potrafisz wyobrazić sobie świata bez wódy, to pierwszoligowy z ciebie alkoholik. Ja nie potrafiłem sobie wyobrazić bez wódy wszechświata. Kim więc byłem?” (‘Pustkowie Obcych’, str.32)
„Żyj dniem dzisiejszym, a jutrem dopiero, gdy nadejdzie, nie wcześniej. Wiele się wydarzy, zajdą pewne zmiany – to nieuniknione. Czasem przytrafi ci się coś dobrego, coś cię uszczęśliwi, choćby tylko na chwilę. Żyj dla tych chwil.” (‘Pustkowie Obcych’, str. 99)
Podsumowując, książka nie jest zła.
Nadaje się na nudne wieczory, ale tylko tyle. Zaliczyłabym ją do takich
„przyjemniaczków”, które fajnie i szybko się czyta, jednak równie szybko znikają
z pamięci. Podobał mi się sposób przedstawiania wydarzeń. Mogłam poznać punkt
widzenia każdego z bohaterów i ich oczami śledzić akcję. Minusem jest dla mnie
przewidywalność akcji. Chociaż z odgadnięciem, kto jest mordercą, miałam
chwilowo problemy.

Ciekaweee!
OdpowiedzUsuń