wtorek, 23 kwietnia 2013

"Trafny Wybór" Joanne K.Rowling


  • Autor: Joanne K. Rowling
  • Tytuł oryginalny: The Casual Vacancy
  • Język oryginalny:  angielski  
  • Gatunek: powieść obyczajowa, psychologiczna
  • Wydawnictwo:   Znak


Od wydawcy:

Barry nie żyje. Ta niespodziewana śmierć pogrąża Pagford w chaosie. Na jaw wychodzą tajemnice mieszkańców. Urocze miasteczko z brukowanym rynkiem i wiekowym opactwem już nigdy nie będzie takie jak dotąd.


Wybucha wojna bogatych z biednymi, nastolatków z rodzicami, wojna żon z mężami i nauczycieli z uczniami. Kto przejmie władzę po Barrym? Jak daleko się posunie w tym zaciekłym konflikcie? 

czwartek, 4 kwietnia 2013

Zapowiedzi kwietniowe

Już od paru dni mamy nowy miesiąc. Kwiecień, wiosna (przynajmniej kalendarzowa) i mnóstwo energii. Plany na najbliższy miesiąc zapowiadają się następująco:

- 18. Europejski Port Literacki Wrocław (więcej informacji tutaj)
- recenzja " Trafny wybór" J. K. Rowling
- recenzja "Kobieta, która wyszła za chmurę" J. Carroll
- recenzja "Protokół Budapesztański" A. LeBor
- recenzja "Ja, Alex Cross" J. Patterson
- recenzja "Czarodzieje mogą wszystko" D. Chwiejczak
- przeczytać kilka nowych książek

A Wy jakie macie plany na kwiecień?

wtorek, 26 marca 2013

"Pustkowie Obcych" Bill Pronzini





  • Autor: Pronzini Bill (właśc. Pronzini William John)
  • Tytuł oryginalny: Wasteland of strangers
  • Język oryginalny:  angielski  
  • Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
  • Wydawnictwo:   C&T






Czemu zdecydowałam się na przeczytanie tej książki?


W sumie sama nie wiem. Okładka nie zrobiła na mnie wrażenia. Mało intrygująca, za to doskonale odzwierciedlająca tytuł książki. Niezaprzeczalnie poczułam się jak na pustkowiu, zupełnym odludziu. Może wydawca chciał, żeby czytelnik poczuł odpowiednią atmosferę.

poniedziałek, 18 marca 2013

Słowem wstępu


Moja  przygoda z książkami zaczęła się dość wcześnie. Gdzieś tak między trzecim a czwartym rokiem życia. Wszystko przez moją fascynację tym książkowym światem, przez uwielbienie opowieści „O wilku i siedmiu koźlątkach” oraz przez irytację na własną rodzicielkę.

Wspomniane wyżej opowiadanie było moim ulubionym. Aż tak bardzo, że szczegółowo znałam każdy zwrot akcji, a nawet potrafiłam zarecytować z pamięci. Niestety jako nieczytająca byłam skazana na łaskę bądź i nie mojej mamy, która czasem z braku czasu lub przez znudzenie sukcesywnie pomijała fragmenty opowiadania, byleby skończyć szybciej. Fakt ten bardzo mnie irytował i szybko doszłam do przekonania, że mama nie jest kompetentną osobą, jeżeli chodzi o czytanie mi książek. Wtedy też stwierdziłam, że jeżeli ktoś ma to zrobić lepiej, to będę to tylko ja. Zażądałam od mamy, żeby czym prędzej nauczyła mnie czytać. Rodzicielka chętnie na to przystała i od tamtej pory ona miała z głowy codzienne czytanie przed snem, a ja już nie irytowałam się, że ktoś pomija fragment opowiadania.

Potem poszło już górki. Rodzina przypięła mi łatkę mola książkowego, co zrobili też później rówieśnicy w szkole. Gdyby ktoś mnie zapytał, ile książek przeczytałam, miałabym niezły orzech do zgryzienia. Najzwyczajniej w świecie nie pamiętam. Nie prowadziłam rejestru, a może powinnam?